Jestem proboszczem parafii rzymskokatolickiej w Ostrogu nad Horyniem Ukraina e-mail: vykovaliv@gmail.com www.ostrog.blox.pl Adres dla korespondencji w Polsce: ks. Vitold-Yosif Kovaliv skr. poczt. 9 34-520 Poronin
RSS
sobota, 15 lipca 2006

КАТОЛИЦЬКИЙ МЕДІА-ЦЕНТР В УКРАЇНІ
Інформаційний відділ

тел/факс: 044 573 79 93

e-mail: catholicmedia@inet.ua

www.catholicmedia.org.ua

Дуб Йоана Павла ІІ

# На територій римсько-католицької семінарії у Брюховичах тепер росте дуб Йоана Павла ІІ

БРЮХОВИЧІ, 14 ЛИПНЯ 2006 – Як повідомляє сайт www.rkc.lviv.ua, на території Митрополичої Вищої Духовної Семінарії у Брюховичах тепер росте дуб Йоана Павла ІІ. Він був посаджений 27 червня нинішнього року кардиналом Маряном Яворським і кардиналом Станіславом Наги з Кракова.


Цей дуб виріс з жолудя, одного з тих, які освятив у 2004 році Святіший Отець Йоан Павло ІІ у Ватикані під час паломництва лісників у 80-річницю існування Державних Лісів.

http://www.rkc.lviv.ua/Cx1N.php3?Y=06&D=0627c&L=u#0627c

08:11, kovaliv
Link Dodaj komentarz »

JUBILEUSZOWY  

DZEŃ   MŁODZIEŻY  

W   SARNACH

Dnia 7 czerwca 2006 roku w Sarnach na Rówieńszczyźnie odbył się jubileuszowy Dzień Młodzieży. Minęło już 10 lat od zainicjowania Modlitewnych Dni Młodzieży.
Idea tych spotkań podana została przez samą młodzież, która wyczuła potrzebę wspólnej modlitwy i kontaktowania się. Najpierw to była młodzież z parafii, która gromadziła się pod opieką ojców pallotynów, później zaczęła przyjeżdżać także młodzież z różnych parafii diecezji łuckiej i innych.
Modlitewne Spotkania  Młodzieży odbywają się co miesiąc, oprócz okresu letniego. Każdy taki Dzień ma swoją tematykę. Średnio przybywa 30-50 uczestników. Istnieje plan i Zapowiedzi Dni Młodzieży, swego czasu była prowadzona Kronika. W ciągu dnia młodzież modli się i rozmyśla nad zaproponowanym tematem. Zapraszamy na Dni Młodzieży księży i sióstr zakonnych – którzy znają się na tych tematach i dzielą się z nami doświadczeniami życia duchowego.
Szczególną radością dla nas stała obecność „weteranów” Dni Młodzieży. Teraz oni mają własne rodziny i stwierdzają że przeszli szczególne hartowanie duchowe w czasie Dni Młodzieży w Sarnach, co im pomaga codziennie żyć z wiarą.
W ciągu 10 lat dużo młodzieży uczestniczyło w tych spotkaniach w Sarnach. Wszyscy oni zrobili swój wniosek w ich rozwój. Będąc jednym z ich współzałożycieli, mogę śmiało powiedzieć, że wyrosłem i wychowałem się na Dniach Młodzieży i zawsze cieszyłem się, kiedy przyjeżdżali nowi uczestnicy.
Jesteśmy wdzięczni za 10. lat istnienia, za wszystkie łaski i błogosławieństwa, które otrzymaliśmy za ten czas. Szczególne podziękowanie składamy s. Damianie Miąc OP, która pomogła realizować w życie naszą nieśmiałą ideę. Przez kilka lat ona niestrudzenie własnymi darami i zdolnościami wzbogacała Dni Młodzieży. Dużo mógłby opowiedzieć o spotkaniach modlitewnych ks. Andrzej Walczuk SAC, który zasługuje także na osobne podziękowanie. On uporczywie dbał (i dba), żeby młodzież miała wszystko niezbędne, przecież Dni Młodzieży odbywają się u niego na plebanii.
Pragnę podziękować wszystkim, kto pomaga w zorganizowaniu Dni Młodzieży – jest to ordynariusz diecezji łuckiej biskup Marcjan Trofimiak, który z ojcowską opieką troszczy się o młodzież, a także p. Swietłana i p. Halina z Sarn.
Szczególną cechą tych Dni Młodzieży jest to, że powstały one z inicjatywy młodych i akurat oni są ich twórcami. Dlatego pragnę życzyć: Droga Młodzieży, wzrastaj w poznaniu Boga, rozwijaj swoje dary oraz służ bliźniemu. Bądź piękną duchowo w świecie, który przeżywa upadek moralny. Niech Twe życie będzie świadectwem tego, że świętość nie jest czymś nieosiągalnym, lecz powołaniem każdego chrześcijanina.

ks. Rusłan Alimamedow SAC

[„Wołanie z Wołynia” nr 3 (70) z maja-czerwca 2006 roku, s. 35.]

08:00, kovaliv
Link Dodaj komentarz »
piątek, 14 lipca 2006

NUNCJUSZ   PAPIESKI

ODWIEDZIŁ   WOŁYŃ

Kolejny raz Łuck odwiedził Nuncjusz Apostolski arcybiskup Ivan Jurkowič. Przedstawiciel Stolicy Apostolskiej przewodniczył uroczystej Mszy św. z okazji odpustu rzymskokatolickiego kościoła katedralnego pw. św. Apostołów Piotra i Pawła. Współkoncelebrowali: bp Stanisław Padewski – ordynariusz diecezji charkowsko-zaporoskiej, bp Marcjan Trofimiak – ordynariusz diecezji łuckiej, ks. Roman Begej – grekokatolicki protoprezbiter wikariatu wołyńskiego. W Liturgii wziął udział także metropolita łucki i wołyński Mychajło z Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego Kijowskiego Patriarchatu, pielgrzymi z Hrubieszowa i Przemyśla, kapłani i parafianie diecezji łuckiej. Obecny był także dr Wojciech Gałązka – Konsul Generalny RP w Łucku – z małżonką.
Podczas kazania arcybiskup Ivan Jurkowič zwrócił uwagę na współczesne zadania Kościoła: być aktywną wspólnotą, zachowywać jedność w różnorodności, świadczyć pokój i miłość Pańską dla wszystkich ludzi. Nuncjusz Apostolski przypomniał, że w tym dniu do Rzymu przybywa delegacja patriarchatu konstantynopolskiego, podziękował za obecność w Łucku biskupa prawosławnego, zaznaczył, że jest to „święto pojednania”.


W tym dniu, wypadła m.in. rocznica święceń kapłańskich Arcybiskupa Nuncjusza. Jego odwiedziny, jako przedstawiciela najwyższej władzy w Kościele Katolickim, biskup Marcjan Trofimiak powiązał ze znakiem odrodzenia życia duchowego katolików Wołynia.


Pan Witalij Zaremba, pierwszy zastępca przewodniczącego łuckiej Obwodowej Administracji Państwowej przeczytał witalny adres dla wiernych diecezji łuckiej z okazji uroczystości Świętych Apostołów Piotra i Pawła.


Należy zauważyć, ze tego dnia minęło 15 lat od tego dnia, jak ówczesny lwowski biskup pomocniczy Rafał Kiernicki powtórnie poświęcił katedralny kościół pw. Św. Apostołów Piotra i Pawła.

Michał Kowaluk

Fot. Mieczysław Malinowski

[„Wołanie z Wołynia” nr 3 (70) z maja-czerwca 2006 r., s. 3-4.]

00:13, kovaliv
Link Komentarze (1) »
czwartek, 13 lipca 2006

POWRÓT   DO   ŹRÓDŁA

25. rocznica święceń kapłańskich

ks. Józefa Kozłowskiego

W uroczystość odpustową Trójcy Przenajświętszej, w niedzielę 11 czerwca 2006 roku, w kościele parafialnym pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Ostrogu uroczyste Mszy św. przewodniczył ks. Józef Kozłowski. Okazją do tego stał się fakt, że w środę 14 czerwca 2006 roku minęła 25. rocznica święceń kapłańskich tego kapłana. Ks. Józef Kozłowski jest mocnymi więzami związany z diecezją łucką – urodził się w 1928 w Ostrogu nad Horyniem; natomiast w latach 1993-2000 pracował jako proboszcz w Korcu.
Na początku Mszy św. parafianie ostrogscy razem z proboszczem ks. Witold Józefem Kowalowem szczerze przywitali kwiatami i korowajem jubilata, życząc ks. Józefowi Kozłowskiemu mocnego zdrowia i długich lat życia. W okolicznościowym kazaniu ks. Józef sugestywnie porównał Trójcę Przenajświętszą do trójkąta, gdyż ta figura geometryczna posiadając trzy boki, stanowi jedną całość – podobnie Bóg Ojciec, Syn Boży i Duch Święty są jednością i nierozdzielne.
Na zakończenie nabożeństwa ks. Józef podziękował za wspólną modlitwę, za życzenia z okazji 25. rocznicy święceń kapłańskich i życzył, aby nasza parafia rozrastała się i wzmacniała. Po Mszy św., przed odjazdem ks. Józefa do Polski, zrobiliśmy wspólną pamiątkową fotografię.


*
*     *

Ks. Józef Kozłowski urodził się 19 marca 1927 roku w rodzinie oficera 19 Pułku Ułanów Wołyńskich, który stacjonował w Ostrogu. Ochrzczony w ostrogskim kościele parafialnym pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny 24 kwietnia tegoż samego roku. W 1933 roku wyjechał z Ostroga do Brześcia nad Bugiem, gdzie został przeniesiony jego ojciec. Ostatnie trzy lata przed wojną mieszkał w Grodnie, gdzie chodził do szkoły powszechnej Sióstr Nazaretanek. Wojna zastała go podczas wakacji w Kostopolu u babci. Przez trzy tygodnie chodził do szkoły ukraińskiej, po czym z matką wyjechał do Lidy, gdzie chodził przez miesiąc do szkoły rosyjskiej. Potem, w listopadzie przez zieloną granicę udał się do Wilna, gdzie przez sześć tygodni chodził do szkoły litewskiej. Początek 1940 roku spędził u dalekich krewnych na Litwie Kowieńskiej.
W wyniku tragicznych wydarzeń wojennych przez Łotwę, Szwecję, Danię, Holandię, Belgię i Francję trafił do Wielkiej Brytanii. Uczęszczał do szkoły benedyktynów w Fort Augustus w północnej Szkocji. Po utworzeniu polskiego gimnazjum w Glasgow, gdzie w 1945 roku zdał egzamin maturalny. W 1951 roku ukończył Uniwersytet Londyński ze specjalnością inżyniera mechanika i pracował w Wielkiej Brytanii, na Wyspach Bahama, w Kanadzie, Afryce i w Stanach Zjednoczonych. Był żonaty.
Po śmierci obojga rodziców i żony w lutym 1977 roku wstąpił do nowicjatu polskich oo. franciszkanów w Santa Severa pod Rzymem, gdzie nauczył się sztuki drukarskiej pracując przy wydawnictwie „Rycerza Niepokalanej”. We wrześniu tego samego roku został przyjęty przez ks. Prymasa kardynała Stefana Wyszyńskiego do archidiecezji warszawskiej i zaczął studia w Seminarium pw. Św. Bedy Czcigodnego w Rzymie dla tzw. spóźnionych powołań. Święcenia kapłańskie otrzymał z rąk ks. kard. Władysława Rubina. Przez trzy lata pracował w Emiratach Arabskich. Miejscowy biskup delegował go do nadzoru nad budową kompleksu katolickiego, który składał się z katedry, rezydencji biskupiej i wielu budynków, takich jak: konwent dla sióstr, szkoła na 1.200 dzieci, przedszkole na 400 dzieci, dom dla 15 księży. Był tam także duszpasterzem dla polskich robotników, pracujących w Emiratach Arabskich. W ramach swoich urlopów jeździł do Iraku, gdzie odwiedzał z posługą duszpasterską Polaków tam pracujących. Następnie w latach 1985-1988 pracował jako kierownik drukarni w emigracyjnym katolickim wydawnictwie „Veritas” w Londynie i był rezydentem na polskiej parafii pw. Chrystusa Króla. Pod koniec 1988 roku rozpoczął pracę w Norwegii, gdzie był duszpasterzem dla społeczności anglojęzycznej i zamieszkałych tam Polaków.
Od październiku 1993 roku na zaproszenie metropolity lwowskiego ks. abpa Mariana Jaworskiego przybył do pracy na Wołyniu. W latach 1993-2001 był proboszczem w Korcu w dekanacie rówieńskim. Kontynuował remont kościoła i plebanii. W dniu 1 września 1998 roku został mianowany Kanonikiem Honorowym Kapituły Katedralnej w Łuckiej. Był inicjatorem różnych przedsięwzięć gospodarczych i prowadził gospodarstwo rolne k. Korca. Pracę w diecezji łuckiej zakończył w dniu 15 października 2001 roku. Obecnie ks. Józef przebywa w Domu Księży Emerytów w Otwocku koło Warszawy.


*
*     *

Ks. Józef Kozłowski wielokrotnie odwiedzał Ostróg i nasz kościół. Serdecznie dziękuję mu za ten przyjazd do swojego rodzinnego gniazda. Nasza wspólnota parafialna dziękuje za pomoc w odbudowie plebanii. Księdzu Józefowi życzymy Bożego błogosławieństwa i opieki Matki Bożej na dalsze lata życia. Niech Jego niestrudzona służba kapłańska dla dobra Kościoła Katolickiego będzie żywym przykładem.

ks. Witold Józef Kowalów

14:52, kovaliv
Link Dodaj komentarz »

DOBRA   WYMIANA

Sandomierska delegacja wróciła

z Ostroga na Ukrainie

Delegacja z Sandomierza gościła w Ostrogu na Ukrainie. Podczas wizyty oma-wiane były szczegóły współpracy nie tylko władz obu miast i powiatów, ale również wielu instytucji.

Ostróg na Ukrainie

Ostróg ma 15 tysięcy miesz-kańców, leży 480 kilometrów od Sandomierza i 49 kilometrów od Równego. Mieszka tam 400 Polaków, o wiele więcej osób ma polskie korzenie.


Samorządy Sandomierza i Ostroga nawiązały kontakty w ubiegłym roku. W czerwcu w Sandomierzu zostało podpisane porozumienie o współpracy miast i powiatów. Podczas tej wizyty kontakty miały nawiązać poszczególne instytucje z Sandomierza i Ostroga. Sandomierzanie wrócili z Ukrainy z konkretnymi ustaleniami. Wyższa Szkoła Humanistyczno-Przyrodnicza będzie współpra-cować z Akademią Ostrogską. Przedstawiciele ukraińskiej uczelni zostali zaproszeni na „dzień otwarty” Wyższej Szkoły Humani-styczne-Przyrodniczej.
– Istnieje możliwość wymiany studentów, wspólnego organizo-wania konferencji naukowych, oraz wymiany wydawnictw. Planowane są także plenery fotograficzne na obu uczelniach – mówi wicestarosta Marek Kwitek.
Marzena Martyńska, reprezen-tująca sandomierski oddział Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego i hufiec Związku Harcerstwa Polskiego zaprosiła ukraińskich skautów na obóz harcerski do Przebrną. Skautowska współpraca ma się rozwijać również po wakacjach. Ostróg chce skorzystać z sandomierskich doświadczeń w dziedzinie turystyki.
Teresa Pilch, dyrektor Biura Wystaw Artystycznych, pojechała na Ukrainę z ofertą artystyczną. Ośmioro uczniów z ostrogskich ośrodków kultury wraz z opiekunami zostało zaproszonych do Sandomierza na wakacyjne warsztaty plastyczne. Zaprosze-nie przyjął także konserwator zabytków. Wspólne przedsięwzięcia planują także muzea z obu miast.
Zygmunt Mazur, przedstawiciel Zespołu Szkół Rolniczych Cen-trum Kształcenia Ustawicznego, ustalał zasady współpracy z placówką o podobnym profilu. Ma ona obejmować nie tylko wymianę uczniów, ale także dzielenie się doświadczeniami w zakresie rolnictwa. Pierwsze spotkanie robocze odbędzie się w październiku w Sandomierzu.
Duże nadzieje ze współpracą z Ostrogiem wiąże Janusz Stasiak, prezes Sandomierskiego Ogrodniczego Rynku Hurtowego SA.
– W rejonie Ostroga jest blisko pól miliona potencjalnych konsumen-tów polskich jabłek. Tereny te leżą poza tradycyjnym szlakiem jabłkowo-warzywnym, prowadzącym z Sandomierza na Wschód. Wyjazd na Ukrainę traktowałem jako wstępny sondaż ewentualnych możliwości sprzedaży naszych owoców na tamtejszym rynku – stwierdza Janusz Stasiak.
Janusz Sochacki, dyrektor san-domierskiego oddziału PKO BP, przewodniczący Komisji Budżetowej Rady Miasta wymieniał doświadczenia z samorządowcami.
W programie pobytu sandomierskiej delegacji na Ukrainie, oprócz oficjalnych spotkań i rozmów w grupach, znalazła się także między innymi wycieczka do Krzemieńca. Uczestnicy wizyty stwierdzają zgodnie, że byli przyjmowani niezwykle gościnnie i serdecznie .
– Grupa z Ostroga została zaproszona do Emmendingen, partnerskiego miasta Sandomierza na Święto Wina. Będą tam również przedstawiciele Newark on Trent z Anglii. Współpraca będzie się rozszerzać – zapowiada Ryszard Lewandowski, przewodniczący Rady Miasta.
Jacenty Czajka, przewodniczący Rady Powiatu, poinformował, że delegacja Ostroga przyjedzie do Sandomierza na dożynki powiatowe 27 sierpnia.


Małgorzata Płaza
plaza@echodnia.eu

[„Echo Dnia Świętokrzyskie” nr 128 (9066) z 3-4 czerwca 2006 r., s. 9.]
[„Wołanie z Wołynia” nr 3 (70) z maja-czerwca 2006 r., s. 29-30.]

10:54, kovaliv
Link Dodaj komentarz »

LITWA – JERUZALEM

Fot. Archiwum "WzW".

Tak można krótko określić szlak pieszej pielgrzymki, która w pierwszej połowie czerwca przeszła drogami naszego Wołynia. 7-8 czerwca pielgrzymi, niosący drewniany krzyż do Ziemi Świętej, gości-li w naszej parafii pw. św. Anny w Kowlu. Wydarzenie wyjątkowe i ra-czej bez precedensu, jak czasem mówimy. No bo jak często ktoś z nas gości w swoim domu pielgrzyma, który wybrał się w tak daleką drogę? A więc radość i wzruszenie były po prostu ogromne!
Była też i lekka obawa: a jak z nimi się rozmówimy? Bo przecież nikt z nas nie zna litewskiego, a czy oni będą rozmawiać po polsku czy po rosyjsku, na przykład? Ale obawy okazały się płonne. Owszem, cała grupa, a to ponad 30 osób – byli Litwinami, lecz oczywiście zna-li język rosyjski, a niektórzy także i polski. I już po kilkunastu minutach obcowania – to tu, to tam było słychać wesołe głosy i śmiech.
Pielgrzymi idą ze swoim księdzem o. Kazimierasem, który jest jezuitą, odprawiono więc Mszę św. w kilku językach. W swoim kazaniu o. Kazimieras nawiązał do ich pielgrzymki, opowiedział o tym, jak byli wi-tani na naszej ziemi, jak kobiety poleskie podchodziły i całowały nie-siony krzyż. Dla niego, człowieka już w starszym wieku, te spotkania były niezwykle wzruszające, jak nam otwarcie się zwierzał – mocno to przeżywał.
Po Mszy św. nasi goście udali się na spoczynek. W swoim domu też gościliśmy trzy osoby, byli to Vigantas, Leonas i Petras. W czasie po-siłku rozmawialiśmy o różnych sprawach, była też okazja rozpytać ich o pielgrzymce. Jak się okazało, w składzie pielgrzymki są ludzie pra-wie z całej Litwy ale prawie wszyscy się znają, bo już nie pierwsza to ich wspólna pielgrzymka. Idea pielgrzymowania z krzyżem narodziła się raczej spontanicznie, chociaż inicjatorem (który podał pomysł) był Gintaras Naudžiunas, mieszkaniec Kłajpedy. Tu trzeba powiedzieć, że na Litwie tradycja pielgrzymowania jest kontynuowana od kilku wieków. Wierni idą do bazyliki Narodzenia NMP w Szydłowie (po litewsku Šiluva), gdzie miało miejsce pierwsze w Europie objawienie się Najświętszej Maryi Panny. W miejscowości, w której dochodziło do sporów reli-gijnych, Maryja objawiła się i rozmawiała z człowiekiem niekatolickie-go wyznania – kalwinem. Działo się to w 1608 roku. Czy ten wyjątkowy fakt nie świadczy o przesłaniu Pana skierowanym przez Jego Matkę i zachęca-jącym do pojednania Chrześcijan?
Od wielu lat niosą Litwini także krzyże i na swoją Górę Krzyży pod Szawlami (Šiaulaj). To miejsce odwiedził i modlił się tam Papież Jan Paweł II we wrześniu 1993 r. Sześćset lat temu Litwa dopiero przy-jęła Ewangelię Chrystusa, lecz naród litewski tak mocno pokochał Jezusa, że wytrwał w swej wierze do naszych dni nie zważając na ciężkie wypróbowania w czasach caratu i komunistycznego zniewolenia. Odrodzona w 1990 r. niepodległa Litwa została oddana w opiekę Najświętszej Maryi Pannie w Szydłowie (Šiluvie). Dlatego też dosyć często Litwę nazywają Ziemią Maryi.
Można więc powiedzieć, że idea dźwigania krzyża zrodziła się samo-istnie w sercach naszych pielgrzymów. Oni wszyscy dobrze pamiętają tak-że słowa Ojca świętego Jana Pawła II, które skierował do nich, zgromadzo-nych na Górze Krzyży w dalekim 1993 roku: „Synowie i córki waszego kraju nieśli na tę górę krzyże, podobne do Krzyża, który nasz Zbawiciel niósł na Golgotę. W ten sposób oni wykazali całą głębokość swojej wiary... Ten Krzyż jest Znakiem życia wiekuistego w Bogu”.
I tak od 1999 roku, drewniany krzyż wykonany przez stolarza Henrikasa Paluckisa peregrynuje przez wioski i miasta Litwy i innych krajów Europy. W 2000 roku pielgrzymi nieśli go dookoła Litwy, w 2001 – przesz-li swój kraj „na krzyż”, czyli z północy na południe i z zachodu na wschód, W 2003 ponieśli swój krzyż do Rzymu, gdzie zostali przyjęci na audiencji u Ojca świętego Jana Pawła II, któremu w ten piękny sposób podziękowali w 10. rocznicę odwiedzenia Litwy. A teraz naszych pielgrzymów czeka naj-ważniejsze w ich życiu zadanie – niesienie krzyża na Golgotę, do Ziemi Świętej.
Idąc w tak daleką drogę, oni modlą się w jedności z cierpiącą Przenajświętszą Bogurodzicą, myślnie towarzysząc Jezusowi Chrystusowi na Golgotę, rozważając Jego Mękę i sławiąc Jego ofiarny czyn. Pielgrzy-mi dziękują Bogu za wszystkie otrzymane łaski, proszą miłosierdzia dla siebie i całego świata. Wspominają w modlitwach naszego Wielkiego Piel-grzyma Jana Pawła II w 1. rocznicę śmierci, modlą się także za pokój na całym świecie, za duchowne odrodzenie narodów, za jedność chrześcijan i doskonalenie w miłości wszystkich kapłanów, zakonników i ludu. Za rodzi-ny, dzieci i młodzież.
Na swej długiej drodze pielgrzymi również okazują skruchę i żałują za grzechy ludzkości oraz proszą u Boga przebaczenia za: zbezczeszczenie św. tajemnicy Eucharystii, nieposzanowanie Trójcy Świętej, obrażanie Przenajświętszej Panny Maryi, Papieża i całego Kościoła. Błagają o prze-baczenie za nasze grzechy: niewierność małżeńską, za nienarodzonych, za brak serca i obojętność w stosunku do bliźniego... Pragną na tej drodze dążyć do świętości, nauczyć się dziękować, cierpieć, przebaczać, radować się i być przygotowanymi do spełnienia woli Boskiej, sławiąc Pana naszego całym swym życiem.
Zaiste piękny i szczery w swej naturze czyn! Spotykając na tej drodze ludzi, dziękując za okazaną pomoc, pielgrzymi rozdają obrazki z krót-kim, lecz tak wymownym napisem: „Strzeż Was wszystkich Panie Boże, pielg-rzymi z Litwy”. Każdy z napotkanych ludzi może również przekazać pielg-rzymom swoje intencje, które zostaną zaniesione do Jerozolimy i tam złożone. 5 maja wyruszyła pielgrzymka z Góry Krzyży na Litwie. Idąc przez Litwę, Białoruś, Ukrainę, Węgry, Austrię i Włochy, pielgrzymi dotrą do Jeruzalem dopiero 18 października. Pół roku ciężkiej pieszej drogi, w chłodzie i w znoju, z modlitwą na ustach będzie trwać ten budzący podziw i szacunek pochód. I może dla wielu z nas, czytających te słowa, lub na-wet witających pielgrzymów w ich ciężkim trudzie, wspierających na drod-ze, będzie to wyjątkowa okazja do rozważania w swym sercu Tajemnicy Bożego Zbawienia. A podziwiając tych odważnych Litwinów, na pewno niejeden z nas zapyta też sam siebie: „a czy stać mnie w tym zabieganym życiu bo-dajże na stokroć mniejszy wysiłek, żeby podziękować Bogu za to, co mi dał, żeby przeprosić Go za to, co uczyniłem złego”?
Życzmy więc tej pielgrzymce, aby miłosierna Aušzros Vartu święta Maryja zawsze była z nimi.

Anatol F. Sulik

Kowel, czerwiec 2006 roku

[„Wołanie z Wołynia” nr 3 (70) z maja-czerwca 2006 r., s. 8-10.]

09:32, kovaliv
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 11 lipca 2006

GRANICA ABSURDU!

Klaudi w pełni Cię rozumiem. Rozumiem, że pisałeś o granicy w Zosinie. Ja też nie wytrzymałem raz na tej granicy. Mnie bardziej wkurza polska strona, która wcale nie jest lepsza od ukraińskiej. Polacy robią to samo, ale „w rękawiczkach” i bez świadków.
Nie lubi mnie komendant polskiej zmiany „pograniczników” – chyba za „ruski”, tzn. wschodni wygląd (broda itp.). Ostatnio by nie jechać przez przejście Uściług-Zosin – chociaż jest ono dla mnie najbliższe – jechałem przez Karpaty – przejście Jemilnycja-Krościenko.
Mógłbym wiele o tym napisać, ale nie chcę uprawiać propagandy „anty...”. W ogóle kiedy szlak trafi tą granicę.
Nie raz pytają mnie, które przejście jest najlepsze. Chwaliłem Zosin. Ale teraz widzę, że każde przejście ma swoje plusy i minusy.
Swego czasu przekląłem jeden z posterunków policji drogowej i na jego miejscu jest obecnie nowoczesna stacja benzynowa.
Miałem kiedyś sen, że jechałem do Polski przez Zosin i nie było granicy. Z Włodzimierza Wołyńskiego do Bugu była dwupasmowa droga. Ale nie było mostu na rzece. Rzeka była wyjątkowa płytka. Przekraczaliśmy ją, skacząc z kamienia na kamień...
Serdecznie pozdrawiam
w.j.k.

20:26, kovaliv
Link Dodaj komentarz »

GRANICA ABSURDU (CD.)

Klaudiusz Wesołek na PLUK-u

(LISTA PLUK:
http://www.geocities.com/klaudiuszwesolek/pluk.html
http://klub.org.pl/mailman/listinfo/pluk_klub.org.pl)

napisał:

"Rodzina i znajomi z Hrubieszowa namowili mnie na wycieczke do Wlodzimierza Wolynskiego. Niestety nie zdawali sobie pewnie sprawy na jakie stresy ich naraze...No...w tamta strone bylo dosc spokojnie na granicy...tylko trzeba bylo czekac dwie godziny, chociaz wyjechalismy o godz. 5.00 rano a samochodow na granicy bylo tylko ok 20...jednak pogranicznicy sie nie spieszyli...trzeba przeciez cwiczyc obywateli...Ale to jeno "cwiczenie" bylo.
Kiedy wracalismy - (dzisiaj - 11 lipca, godz. 13.00) bylo i "cwiczenie" i "dojenie"..."

- dalej nie cytuję, bo słownictwo odpowiada zdenerwowaniu Klaudiego...

20:23, kovaliv
Link Dodaj komentarz »
piątek, 07 lipca 2006
 

Taras PROXAŚKO

Ľubľu Poľšču

http://postup.brama.com/dinamic/i_pub/usual.php?what=40129

Ja ľubľu Poľšču. Tobto ľubľu tam buvaty. Ľubľu jiji, jak čoloviky možuť ľubyty koxanok, koxajučy svojix družyn. U vśakomu razi z neju lehše, bo -- krim ľubovi -- ničoho ne vymahaje. Vidpovidaľnisť stosujeťśa lyše momentiv zustriči, a ne doli, mynuloho čy majbutńoho. My ne nadto blyźko do serća beremo ščodenni turboty odyn odnoho, nixto ne xoče ščoś u komuś zminyty. My ne majemo tryvalyx zobov'jazań. Meni u Poľšči dobre, i ja jiji spravdi ľubľu.



Ća krajina taka sxoža na moju, ščo počuvajuśa majže vdoma. Ja jiji rozumiju, rozumiju, jak vona dumaje. Vona tež može i xoče mene rozumity. Ta najvažlyviše te, ščo u nij značno menše vśoho toho, čoho ja ne ľubľu u svojij jedynij Ukrajini. Cym Poľšča mene pryčaruvala. Vona pokazala meni, ščo možna tak samo ridno, ale troxy krašče, vybudovuvaty stosunky.



Ne znaju čomu, ta ćoho razu mene najbiľše nervuvala hordisť. Hordisť poľakiv za nas, ukrajinciv. My buly v centri zaxoplenoji uvahy, bo my pryjixaly z prekrasnoji revoľucijnoji krajiny. Inodi vyhľadalo tak, niby vsi tiľky čekajuť, ščoby my počaly revoľuciju u nyx, bo vony davno pro neji mrijuť, ale počuvajuťśa nespromožnymy na ščoś take.



Usi pytalyśa pro te, jak radykaľno zminylośa moje žytťa pisľa toho, jak my razom (vony dijsno cym strašenno perejńalyśa i buly nebuvalo solidarni z Ukrajinoju, viddalyśa ćomu spivperežyvanńu vpovni) zrobyly Ukrajinu najkraščoju. Ja nahaduvav sobi xlopčyka, jakyj vypadkovo vtratyv nevynnisť (xoč duže ćoho xotiv ostannim časom), i teper musyť rozkazaty pro te, jake vono, svojim pryjateľam. Vin rozumije, ščo vže inakšyj, ščo perestupyv jakuś prirvu i vže nikoly ne bude davnišym. Ale vin ne može naviť sobi pojasnyty, ščo ž zminylośa, ščo stalośa. I vin točno znaje, ščo do nastupnoho razu, do perekonanosti, ščo vse ce dijsno je i bulo, dovedeťśa čekaty šče kiľka rokiv.



Nixto z nas ne zmih vidpovisty -- koly napyšemo roman pro revoľuciju.



A poza tym, my dva tyžni jizdyly z mista do mista i ščovečora čytaly pered vďačnoju avdytorijeju svoji dorevoľucijni povisti i virši. Avdytoriji kazaly, ščo jim takoho brakuje. I nam tež bulo dobre.



U Poznani na kožnomu balkoni vysiv žalobnyj prapor. U kožnomu vikni bulo vystavleno portret Papy. Na kožnomu avtomobili buly čorni stričky. Vulyća Koźača zakinčujeťśa budynkom, i treba znaty, ščo čerez joho bramy i podvir'ja možna vyjty na inšu vulyću. U "Zelenu verandu", jaka ne je verandoju, a demokratyčnym restoranom, peretvorenym u zymovyj sad (naviť stoly zastavleni vazonkamy z bazylikom, m'jatoju i prymulamy), možna pryxodyty z psamy. Na vsix ploščax mista stojaly tyśači lampadok zi svičkamy. Pered kostelamy zupyńalyśa avtobusy, z jakyx vyxodyly pročany, povernuvšyś iz Rymu. Na veži brovarni, perebudovanoji u centr torhivli i mystectv najtemnišym oliharxom, bemkav dzvin "Jan i Hražyna" -- tak nazyvajuťśa oliharx i joho žinka.



U Hdanśku vyjavylośa nejmovirno bahato ekstravahantnyx, zbudženyx i zaplutanyx typiv, jaki ničoho ne pytalysa, lyše vykladaly svoji xymerni teoriji. Pravdopodibno, tut zabahato jodu. U Sopoti aktyvisty pomorśkoji kuľturnyćkoji spilky hostyly ukrajinśkyx pyśmennykiv baltijśkoju ryboju u prostorij huralskij kolybi, vlasnykom jakoji je afrykaneć. Potim my ležaly na xolodnomu pľaži pid najivnoju fihuroju morśkoho Xrysta. Xrystos prykladav ruku do čola i pyľnuvav tyx, ščo v mori. Vnoči rybalky vidplyly u temne more na maleńkomu barkasi. Čerez kiľka hodyn vony povernulyśa, pryšvartuvaly čovna i z povnymy košeľamy pišly do doščanoho stola, de jix uže čekaly stareńki znavci svižoji ryby.



U Lodzi počalaśa tepla vesna. Nediľnoho ranku rozcvily vsi slyvky j alyči i zapaxlo subtropikamy. Velyčezni stari fabryky vyhľadaly duže pryvitno, zovsim ne tak, jak ce opysano u klasyčnij literaturi. Sonce pronykalo naviť na dno vuźkyx podvir'jačok robitnyčyx bahatopoverxovyx kamenyć kinća XIX stolitťa. Mistom jizdyly sotni velorikš -- taka tut uľublena rozvaha.



A u Krakovi bula vže Halyčyna.

23:16, kovaliv
Link Dodaj komentarz »

TURNIEJ   RYCERSKI

W   ŁUCKU

Serdecznie zapraszam do galerii z turnieju rycerskiego
w Lucku, gdzie reprezentacja RP odniosla nieoczekiwane
zwyciestwo:



http://www.milites-alraunae.prv.pl

Z poważaniem,
Bartosz Musiałowicz



--------------------------------
Bartosz Musialowicz
(bmusialowicz@yahoo.com)
http://www.middleeast2003.prv.pl
http://www.kalendarzhistoryczny.prv.pl
http://www.milites-alraunae.prv.pl
--------------------------------

08:46, kovaliv
Link Dodaj komentarz »
| < Grudzień 2016 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31  
O autorze
Tagi
Vesna

Krzysztof Broszkowski OP - osobista strona www

Poleć naszą stronę ЛОТ "Пошук" KRESY uahistory Сайт акції з поширення української музики серед населення України Kościół Rzymsko-Katolicki na Białorusi Я в контактi Wołanie z Wołynia - Волання з Волині

Promote Your Page Too